Tagi

, , , , , ,

Wyspa tajemnic“Wyspa tajemnic” – Dennis Lehane

tytuł oryginału: Shutter Island

przekład: Sławomir Studniarz

liczba stron: 288

wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2010

moja ocena: 9/10 (wybitna)

Na początek rozwieję pewne wątpliwości. W wyszukiwaniu i identyfikowaniu książki, lekkie trudności mogą sprawić różne tłumaczenia tytułu. Wcześniejsze wydania (Świat Książki, 2004 i 2008) mają tytuł „Wyspa skazańców”, natomiast wydanie, które miałam okazję przeczytać (Prószyński i S-ka, 2010) jest już „Wyspą tajemnic”. Wpływ na to przekształcenie miała nie tylko zmiana wydawcy, ale również pojawienie się w kinach filmu opartego na książce Lehane’a, właśnie pt. „Wyspa tajemnic” (2010). Chociaż z reguły filmowe adaptacje książek pozostawiają wiele do życzenia, tym razem z czystym sumieniem mogę polecić obie formy. Film, w reżyserii Martina Scorsese i z główną rolą Leonardo DiCaprio, idealnie oddaje klimat książki. Klimat deszczowy, zagadkowy, mroczny…

Czas – to nic innego jak ciąg zakładek, za pomocą których przemieszczamy się tam i z powrotem po księdze życia, powracając raz po raz do pewnych wydarzeń.

Lata 50. Zatoka Bostońska. Fabuła rozpoczyna się w momencie przybycia na wyspę, dwóch szeryfów – Tedda i Chucka. Okazuje się, że zostali ściągnięci do szpitala psychiatrycznego, w którym przebywają przestępcy. Jedna z pacjentek zaginęła. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby w momencie zaginięcia nie przebywała w zamkniętym i strzeżonym pomieszczeniu. Jedyne, co po niej zostało to tajemnicza zaszyfrowana wiadomość. Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Wydawać by się mogło, że to przeciętna historia z wątkiem kryminalnym. Nic bardziej mylnego! To tylko początkowe uśpienie czujności czytelnika przed kumulacją tajemniczych zdarzeń.

Przebudzenie to przecież niemal jak narodziny. Człowiek wynurza się pozbawiony historii, potem, przecierając oczy i ziewając, usiłuje na nowo sklecić swoją przeszłość, układa rozsypane okruchy życia w chronologicznym porządku, a na koniec zbiera siły, żeby stawić czoło teraźniejszości.

Cała wyspa, ze względu na szpital psychiatryczny, jest dość przerażająca. Jednak to nie wszystko. Mrocznego nastroju dodaje fakt nadciągającego huraganu i tym samym „uwięzienia” Tedda i Chucka na wyspie. Z dnia na dzień przebywanie w tym miejscu staje się co raz bardziej niebezpieczne. A odkrywanie kolejnych faktów, wbrew pozorom jeszcze bardziej piętrzy niejasności. W pewnym momencie Tedd sam zaczyna się gubić w wirze zdarzeń, a my – czytelnicy, razem z nim. Od tej pory zdajemy sobie sprawę, że nic nie jest pewne…

Przez cały czas czytania tej książki wyobrażamy sobie zakończenie. Typujemy, jakie były przyczyny poszczególnych wydarzeń, jakie będą rozwiązania wszelkich zagadek, co tak naprawdę zdarzyło się na tytułowej „Wyspie tajemnic”… Jednak to na nic. Zakończenie przebija wszystkie możliwe domysły i jest zupełnie niespodziewane. A na dodatek, można je interpretować na kilka sposobów.

Niewątpliwym plusem książki jest styl jej autora – Dennisa Lehane’a. Tekst nie jest skomplikowany, a przy tym pozbawiony zbędnych elementów i opisów. Książka zawiera tylko to, co jest nam potrzebne do wczucia się w atmosferę zaistniałej sytuacji. W związku z tym jej objętość również jest niewielka, jak na tego typu tytuły. To wszystko sprawia, że tę historię czyta się bardzo szybko… a mimo to, pozostaje w naszej pamięci na bardzo długo.

©podpis 2

Reklamy