Tagi

, , , , , , , , ,

“Kłamczuchy” – Sara Shepard

tytuł oryginału: Pretty Little Liars

seria: “Pretty Little Liars” (cz. 1)

przekład: Mateusz Borowski

liczba stron: 288

wydawnictwo: Otwarte, 2011

moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

Było sobie pięć przyjaciółek… Tak można zacząć opowieść o pierwszej części serii „Pretty Little Liars”. Serii stworzonej z myślą dla młodzieży. W związku z tym, już tutaj zastanawiałam się, czy ta książka nie okaże się dla mnie zbyt infantylna. Tymczasem to był strzał w dziesiątkę! No, ściślej mówiąc, w siódemkę. Jak najbardziej wciągnęłam się w całą historię i jak najszybciej przeczytałabym pozostałe części, aby dowiedzieć się, więcej o dziewczynach i zagadkowym „A”. Ale może po kolei…

Nigdy nie ufaj pięknej dziewczynie z brzydkim sekretem.

O całej serii po raz pierwszy usłyszałam bardzo dawno temu w jednym z programów z Anną Dziewit-Meller. Już wtedy coś mnie w niej zaintrygowało. Szybko zapisałam sobie tytuł i autorkę, po czym najzwyczajniej w świecie zapomniałam o niej. Dopiero po jakimś czasie, przypadkowo trafiłam na pewien serial. Obejrzałam pierwszy odcinek i dowiedziałam się, że został nakręcony na podstawie książek. Wpadłam na pomysł, że może lepiej było by je przeczytać, zanim zasiądę do oglądania i tak zaczęła się moja przygoda z „Pretty Little Liars”.

Jak już wspomniałam, było sobie pięć przyjaciółek – Alison, Emily, Spencer, Hanna i Aria. Na pierwszy rzut oka – zwykłe nastolatki z bogatych domów w Rosewood, które przeżywają miłości i mają swoje problemy. Każda z nich jest inna, więc dużym plusem jest to, iż każdy rozdział został napisany poświęcony jednej z przyjaciółek. To pomaga nam je bliżej poznać, utożsamić się z nimi i zobaczyć różne sytuacje ich oczami, z punktu widzenia każdej z nich. Alison jest piękna i przebojowa, pozornie – perfekcyjna. Jest „królową”, którą chciała być każda dziewczyna. Emily to skryta i posłuszna nastolatka, zajmująca się pływaniem i spełniająca tym samym ambicje swoich rodziców. Spencer ma problemy z lokowaniem swoich uczuć i nie zbyt dobrze układają się jej relacje z siostrą. Hanna zmaga się z bulimią i chęcią zmiany własnego wyglądu. Przeżywa także odejście jej ojca do innej kobiety, która ma „idealną” córkę. A Aria odkrywa rodzinny sekret i wdaje się w nieodpowiedni romans. Wszystko wydaje się być takie zwyczajne.

Wciąż tu jestem i wiem o wszystkim.     – A.

Jednak pewnego wieczoru dochodzi do dziwnego zdarzenia. Alison ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Wszyscy jej szukają i są zrozpaczeni jej zaginięciem. Każda z dziewczyn radzi sobie z tą tragedią na swój sposób. Powoli ich przyjaźń zaczyna się rozsypywać, a Aria wyjeżdża wraz z rodziną za granicę. Trzy lata później, wraz z jej powrotem, zaczynamy co raz więcej dowiadywać się o całej sprawie. Poznajemy prawdziwe relacje, jakie je kiedyś łączyły. Dowiadujemy się, jak każda z dziewczyn została napiętnowana całą sytuacją z zaginięciem Ali. Jak bardzo wszystkie zmieniły się przez te trzy lata, zarówno pod względem charakteru, jak i wyglądu. To właśnie wtedy po raz pierwszy daje o sobie znać „A”. Tajemnicze „A”, które wysyła do dziewczyn dziwne wiadomości. Wydaje się, że zna ich wszystkie sekrety. A jak wiadomo tajemnice dziewczyn potrafią być interesujące…

Pretty Little Liars

Odchodząc od fabuły, moją uwagę zwróciła całość wydania książki. Na oklaski zasługuje oszczędna, ale jakże ładna okładka. Jest odpowiednim nawiązaniem do  treści „Kłamczuch”. Bardzo dobrze komponuje się z wnętrzem książki, w którym są delikatne ozdobniki. Widać, że polskie wydanie zostało opracowane w przemyślany sposób. Wprost przeciwnie do oryginalnego, w którym okładki wołają o pomstę do nieba. Są tak złe, że nawet nie będę ich tutaj zamieszczać.

Poza tym sama fabuła jest interesująca. Pozornie obyczajowa książka nabiera kryminalnego nastroju poprzez wprowadzenie motywu tajemniczego „A”. Bez tego, byłaby to tylko lekka i przyjemna książka o nastolatkach dla nastolatek. Tymczasem mamy co prawda do czynienia z „czytadłem”, ale takim, do którego chce się wracać. Na pewno „Kłamczuchy” nie są wybitnym arcydziełem literatury, ale są miłą odskocznią od tych ambitniejszych pozycji. Warto czasem odprężyć się i zwyczajnie poczytać coś nie zbyt wymagającego, a przy tym dobrze napisanego. Także dajcie się przenieść do Rosewood i już dziś poznajcie sekrety przyjaciółek.

Polecam!

podpis 2

©

Reklamy