nie czytam2 copyJak wynika z najnowszych badań Biblioteki Narodowej*, aż 61% Polaków nie przeczytało w ostatnim roku nawet jednej książki. Jest to bardzo słaby wynik, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę dwa czynniki:

  • podaną definicję książki – do tej kategorii włączono albumy, poradniki, encyklopedie, słowniki i e-booki.
  • ostatnie lata – Jak dotąd najlepiej było w 2004 roku, w którym 42% Polaków nie czytało. Zaś najgorszy wynik, bo 62% odnotowano w 2008 roku – jest to stosunkowo zbliżona liczba do ubiegłorocznej. 

Jak już wspomniałam, aby zostać nazwanym „czytelnikiem”, należy przeczytać w ciągu roku przynajmniej jedną książkę. To bardzo niewiele, a mimo to wciąż tak duża liczba ludzi nie spełnia tego wymagania i nie zalicza się do tak zacnego grona. Chociaż z drugiej strony, czy jedna książka na rok to faktycznie taki wyczyn? Oczywiście nie. Smutniej robi się jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie, że Ci, którzy zostali przypisani do grupy „czytających” mogli tak naprawdę, tylko raz w ciągu całego roku zajrzeć do jakiegoś słownika czy encyklopedii. 

My wszyscy, którzy kochamy czytać, czytamy wiele. Na pewno powyżej siedmiu książek w ciągu roku. Taki wynik jest możliwie najwyższą formą klasyfikacji zaproponowanej przez BN (I – czytający 1-6 książek, II – czytający 7 i więcej książek) i stawia nas na piedestale wśród czytających Polaków. W sumie jest nas zaledwie 11%, przy czym jeszcze w 2004 roku było to 24%. 

A teraz mała konkluzja, która wynika z moich własnych obserwacji i doświadczeń. Codziennie podróżując komunikacją miejską, autobusami, tramwajami, pociągami, czy pksami widzę „zaczytanych”. Ostatnio w pociągu czytało pięć na siedem osób, które znalazły się w zasięgu mojego wzroku. Więc jak to jest z tym czytelnictwem w Polsce? Może tak naprawdę ludzie dzielą się tylko na dwie grupy – tych, którzy czytają dużo i tych, którzy nie czytają wcale? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi…

*Badania Instytutu Książki i Czytelnictwa BN przeprowadzane są regularnie, co dwa lata i dotyczą społecznego zasięgu książki. 

źródło: BN

Reklamy