oldschiz copyOstatnio nie mogę poszczycić się wieloma opublikowanymi recenzjami i opiniami o przeczytanych książkach. A to wszystko wina mojej „książkowej schizofrenii”.

O co chodzi?

Jest to czytanie przynajmniej kilku tytułów na raz. U mnie zwykle objawia się to bardzo niewinnie… Zaczynam książkę, w trakcie czytania, której wpada mi w ręce następna, którą oczywiście szybko muszę przeczytać, potem ktoś mi poleca jeszcze inny wartościowy tytuł, a w księgarni kupuję najnowszy bestseller… Taki głód na poznanie, jak największej ilości książek teraz i już, łącznie z brakiem czasu, bardzo odwleka moment ukończenia tych książek.

To samo dzieje się wtedy, kiedy zawieszam czytanie i rozpoczynam inną książkę, gdy ta pierwsza mnie znudzi, zmęczy lub za bardzo przeniknę do jej świata. Odskocznia w postaci innej fabuły jest wtedy wybawieniem i najlepszym lekarstwem. Innym powodem jest też fakt, że ostatnio czytam zbyt obszerne (i ciężkie) książki. Nie nadają się, aby wrzucić je do torebki i zabrać w podróż, dlatego w domu czytam, co innego niż w podróży.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze potrafię rozróżniać czytane wątki, a poznawani bohaterowie nigdy mi się nie mieszają. Poza tym, nie muszę korzystać z zakładek, gdyż zawsze dobrze wiem, gdzie skończyłam czytać daną książkę – nawet jeśli było to z miesiąc temu. Czasem sama jestem pod wrażeniem swoich umiejętności 😉

Ciekawa jestem, czy Wy też macie takie przyzwyczajenia i lubicie czytać jednocześnie kilka(naście) książek?

Reklamy