Tagi

, , , , , , ,

Z przejmującego zimna“Z przejmującego zimna” – John le Carré

tytuł oryg.: The Spy Who Came in from the Cold

przekład: Jan Kraśko

liczba stron: 237

wydawnictwo: Świat Książki, 2008

moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

Pierwsze wydanie tej książki miało miejsce w 1963 roku i od razu zostało docenione przez krytyków.*  John le Carré otrzymał wiele nagród za tę powieść (m.in. Złoty Sztylet za najlepszą powieść od Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej oraz Nagrodę im. Edgara Allana Poe) i od tej pory stał się czołowym autorem powieści szpiegowskich. Przez niektórych uznawany za najlepszego w tej dziedzinie – mistrza gatunku, często porównywany z Ianem Flemingiem, twórcą najsłynniejszego agenta – Jamesa Bonda.

Tematyka szpiegowska zawsze w modzie!

Na okładce książki znajduje się informacja, że otrzymała ona nagrodę za „najlepszą powieść sensacyjną ostatnich 50 lat”. Jak udało mi się ustalić chodzi tutaj o nagrodę Sztyleta Sztyletów (Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej),  który został przyznany w 2005 roku właśnie tej książce. Warto wspomnieć, że wybierano spośród 50 książek, które w ciągu 50 lat istnienia Nagrody zostały nią uhonorowane. Podobnie docenił tę książkę tygodnik „Publishers Weekly”, który w 2006 roku określił ją, jako „najlepszą powieść szpiegowską wszech czasów”. Pisałam o tym parę dni temu [tutaj].

Kim są twoim zdaniem szpiedzy? (…) Nie, to plugawa banda próżnych głupców, zdrajców, pedałów, sadystów i pijaków, ludzi, którzy bawią się w Indian i kowbojów, żeby ubarwić swoje parszywe życie.

Głównym bohaterem jest Alec Leamas, agent brytyjskiego wywiadu, który kieruje wschodnioberlińską jednostką specjalną. Jednak wraz z zastrzeleniem jednego z najlepszych agentów przez ludzi Mundta, przyszłość Leamasa stoi pod znakiem zapytania.  Dostaje on do wykonania ostatnią misję, w której ma przewieźć tajne dokumenty i przekazać je komunistom. Mają one być potwierdzeniem, że Mundt jest podwójnym agentem, co doprowadziłoby do jego zwolnienia. Aby uwiarygodnić postać Leamasa, zostaje on oficjalnie usunięty ze swojej jednostki i od tej pory zaczyna się gra…

W tym momencie sprawy zaczynają się powoli komplikować, a cała akcja się zapętla. Aby nie zdradzić zbyt wiele, już teraz zamilknę na temat fabuły. Warto tylko dodać, że smaczku całej historii dodaje fakt, iż autor był niegdyś brytyjskim szpiegiem. To sprawia, że wszelkie czytane postaci i wydarzenia stają się jeszcze bardziej realne.

Ten człowiek najpierw strzela, a potem zadaje pytania. Stosuje zasadę odstraszania, lecz zasada odstraszania to dziwna metoda pracy w zawodzie, gdzie pytania powinny być zawsze ważniejsze niż kule.

Czasy, w jakich ta książka została napisana, nie były łatwe. W Polsce ze względów ustrojowych brakowało tego typu literatury, dlatego też książki le Carré istniały tylko w podziemnym obiegu. Autor obalał w niej świetność komunistycznych metod działania. Dlatego też nie dziwię się, że owa książka mogła niegdyś budzić zachwyt. Jednak współczesne realia bardziej nas przyzwyczaiły do większych zwrotów akcji, wybuchów i krwi… rodem z Bondowskiej konwencji. Nie oceniam, co jest lepsze, bo każdy sposób prowadzenia akcji będzie miał swoich zwolenników, jednak muszę przyznać, że mnie osobiście ta książka nieco zanudziła. I tu bardzo się cieszę, że miała ona tak niewielką objętość, bo nie wiem, jak bym przebrnęła przez większą cześć tekstu. Czysto przegadana treść, która pozwala domyślać się dalszych losów naszych szpiegów.

Mimo wszystko nie przekreślam twórczości tegoż autora. Oglądałam ekranizacje jego niektórych powieści i byłam zachwycona. Więc albo jego słowo pisane jest dla mnie zbyt wymagające, albo zaczęłam od złej książki. Okaże się.

Należy jeszcze zwrócić na ciekawą okładkę, której motyw zostaje zachowany także  w innych powieściach Johna le Carré, wydanych przez Świat Książki.

* W Polsce książka ta początkowo była wydawana pod innym tytułem: „Ze śmiertelnego zimna”.

©podpis 2

Reklamy