Tagi

, , , , , , , ,

“Anioły i demony” – Dan Brown

tytuł oryginału: Angels and demons

przekład: Bożena Jóźwiak

liczba stron: 554

wydawnictwo: Albatros-Sonia Draga, 2004

moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

7 na 10

To już ostatni post związany tematycznie z Rzymem. Jak być może pamiętacie, już na długo przed wyjazdem zastanawiałam się, jaką książkę zabrać ze sobą do walizki. Jednym z kryteriów poszukiwań było znalezienie ciekawego tytułu, którego treść obracała by się pośród rzymskich ulic. Taką książką okazały się właśnie „Anioły i demony” Dana Browna, które przypadkowo wybrałam podczas odwiedzin w polskiej bibliotece.

Niewątpliwie na moje odczucia związane z lekturą wpłynęło miejsce, w którym wówczas przebywałam. To, że mogłam wraz z bohaterami książki przemierzać miasto w poszukiwaniu Iluminatów było bezcenne. Dlatego w mojej recenzji pojawią się spoilery i każdy kto nie zna fabuły książki, czyta dalej tego posta na własną odpowiedzialność 😉

Głównym bohaterem jest Robert Langdon, historyk specjalizujący się w ikonografii. Zostaje on wezwany do siedziby CERNu (ośrodka naukowo-badawczego), gdzie ma pomóc w identyfikacji powyższego napisu. Jest to ambiogram, który obrócony o 180 stopni nadal tworzy ten sam napis. Nie powiedziano mu tylko, że został wypalony na ciele zmarłego naukowca. Langdon jest zszokowany, gdy odkrywa, że jest to symbol nieistniejącego od wielu wieków bractwa Iluminatów. Planują oni zaatakować Watykan, w którym po śmierci papieża wszyscy kardynałowie zebrali się na konklawe. To po to zabito pracownika CERNu – skradziono z jego gabinetu pojemnik z antymaterią, która staje się bombą nie do rozbrojenia.

Od tej pory Langdon wyrusza do Rzymu, w którym musi zmierzyć się z nieubłaganie mijającym czasem. Na poszukiwania ma tylko 24 godziny… Towarzyszy mu Vittoria Vetra, córka zamordowanego naukowca, która pomagała mu w pracy nad antymaterią. Razem z nimi podążamy po różnych zakamarkach Rzymu, który poznajemy z najdrobniejszymi szczegółami. A poruszają się tropem jednego z dzieł Galileusza, w którym zostały umieszczone zagadki, jak dotrzeć do tajnego Kościoła Iluminatów. Cała trasa nosi nazwę „ścieżki oświecenia” i prowadzi do kolejnych „ołtarzy nauki” (poświęconych ziemi, powietrzu, ogniu i wodzie). Wszystkie strategiczne miejsca możecie obejrzeć na poniższych zdjęciach.

Zagadka goni zagadkę, a całość została przepełniona symbolami, tajemnicami i teoriami spiskowymi. To sprawia, że jest to obowiązkowa pozycja dla każdego detektywa, który w nas siedzi 🙂

Brown w ciekawy sposób wplótł prawdziwe osoby i wydarzenia w fabułę książki. Wśród wymienianych przez niego osób jest Galileo Galilei ze swoim dziełem „Diagramma della Verita”, dzieła Berniniego i Rafaela Santiego. Jednak cała książka nie jest pozbawiona błędów historycznych oraz logicznych. Jeśli nie traktuje się jej za dokument potwierdzający pewną tezę, to te błędy nie przeszkadzają w odbiorze. Dla mnie była ona swoistym przewodnikiem, dlatego też nie uważam tej książki za kontrowersyjną, czy skandaliczną. Chociaż nie ukrywam, że teoria przedstawiona przez Browna, pomysł na poprowadzenie wątku, a także wartka akcja bardzo mi się podobała.

Ocena całej książki miała być wyższa, jednak na ostateczny wynik wpłynęło niewiarygodne zakończenie. Rozumiem, że jest to fikcja literacka, ale koniec wielkiej akcji poszukiwawczej Langdona jest wręcz absurdalny i po prostu… kiepski.

Na koniec możecie zobaczyć, jak zostały rozmieszczone wszystkie miejsca związane z Iluminatami. A dynamiczną mapę google znajdziecie tutaj.

©podpis 2

Reklamy