Tagi

, , , , , ,

“Florence + The Machine. Głos wszechmogący” – Zoë Howe

tytuł oryginału: Florence + The Machine: An Almight Sound

przekład: Joanna Karwecka

liczba stron: 294

wydawnictwo: InRock, 2013

moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)8 na 10

Dość długo zbierałam się, aby napisać tę recenzję. Musiałam wyważyć każde słowo i być taką, jaką Florence jest na scenie – perfekcyjną. Ale nie tylko tego nauczyłam się od mojej kumpelki. Dokładnie, kumpelki! Na czas lektury, Florence stała się niemal moją najbliższą przyjaciółką. Wiem już o niej wszystko i nigdy nie podejrzewałam, że stanie się dla mnie inspiracją i aż do tego stopnia zacznę się z nią utożsamiać.

„Głos wszechmogący” nie jest sztampową biografią gwiazdy muzyki. Nie ma tutaj miejsca na przydługie opisy, które nic nie wnoszą do znajomości muzyka, a jedynie są pożywką dla naprawdę oddanych i wiernych fanów (chociaż tych Florence + The Machine nie można odmówić). Nie ma w niej także przesadzonych, pochwalnych peanów na cześć „wielkiej artystki”, mimo że autorka pozostaje pod wyraźnym wpływem Florence i można wyczuć, że jest jej fanką. Za to znajdziemy świetne napisane rozdziały, które czyta się niczym powieść o losach zwariowanej, rudowłosej dziewczyny, która miała wiele marzeń i została kiedyś przez kogoś nazwana „wszechogarniającym tsunami”. Czy to Wam czegoś nie przypomina?

Ognista pannica, która poruszyła świat

Florence Welch poznajemy w wieku kilkunastu lat, kiedy jej głos zaczyna wzbudzać sensację, a talent wychodzi z ukrycia. Autorka książki, Zoë Howe wraca również do wcześniejszych lat artystki, kiedy to była pod wpływem muzycznych gustów swoich rodziców oraz poznawała największe gwiazdy ówczesnej estrady. To naprawdę fascynujące, jak rodził się fenomen, który potrafi hipnotyzować swoimi kompozycjami, dbając przy okazji o to, aby nie zwariować i nie budować swojej kariery w oparciu o skandale.

Rozpoczynając czytanie „Głosu wszechmogącego” miałam mieszane uczucia. Bałam się, że Florence + The Machine zdecydowanie za krótko istnieją na muzycznym rynku, aby napisać o nich biografię. A już na pewno taką, która będzie interesująca. Biografie zwykle poświęca się muzykom z wieloma płytami na koncie, którzy mają za sobą równie wiele lat grania. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że historia Florence jest na tyle ciekawa, aby mnie pochłonęła.

Przecież któż z nas nie zna takich piosenek, jak „You Got The Love”, „Shake It Out”, „No Light, No Light”, „Spectrum (Say My Name)”, czy moich ulubionych: „Heavy In Your Arms” i „Dog Days Are Over”.

(…) stała się guru sceny festiwalowej, niezwyciężoną królową popu i bezapelacyjną boginią mody (…)

Osobiście sama nigdy nie uważałam się za fankę zespołu, mimo że wszelka muzyka rockowa jest tym, co mi w duszy gra. Doceniam twórczość Flo i uważam, że jest świetna, ale nigdy nie myślałam o niej w kategoriach „naj”. Dzięki temu, do tej książki podeszłam bez zbędnych emocji, a moje zdanie jest jak najbardziej obiektywne. W tym przypadku nie wpływa na nie uwielbienie samego zespołu, chociaż ostatnio to się trochę zmieniło. Odkąd miałam okazję bliżej poznać Florence, jej temperament i talent, mam ochotę słuchać jej więcej i więcej.

Jak widać na moim przykładzie, „Florence + The Machine. Głos wszechmogący” to tytuł przeznaczony nie tylko dla wiernych fanów zespołu. Może właśnie szczególnie powinni ją przeczytać Ci, których Florence nie zachwyciła. Gwarantuję Wam, że po poznaniu jej bliżej zmienicie swoje zdanie. Książka została wzbogacona wieloma fragmentami wywiadów oraz niepublikowanymi dotąd ciekawostkami o zespole. Znajdziemy w niej fotografie, całą dyskografię i wideografię zespołu oraz materiał źródłowy, z którego autorka czerpała informacje.

Poza tym, nie byłabym sobą gdybym nie zwróciła uwagi na pięknie zaprojektowaną okładkę oraz ciekawy skład tekstu. To sprawia, że książka, jako pełna kompozycja treści, bardzo trafia w mój gust i zasługuje na polecenie.

***

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa InRock.

©podpis 2

Advertisements