Tagi

, , , , , ,

“Lista marzeń” – Lori Nelson Spielman

tytuł oryginału: The Life List

seria: Salamandra

przekład: Katarzyna Waller-Pach

liczba stron: 416

wydawnictwo: Rebis, 2013

moja ocena: 7/10 (bardzo dobra) 7 na 10

Będąc dziećmi, każdy z nas zastanawiał się kim będzie w przyszłości. Małe dziewczynki chcą być piosenkarkami, nauczycielkami, pielęgniarkami, a mali chłopcy – strażakami, czy policjantami. Często chcemy być tymi, kim są nasi rodzice. Wszystko wydaje się taki piękne i łatwe. Jednak na ogół po pewnym czasie wyrasta się z dziecięcych marzeń, a ich miejsce zajmują bardziej przyziemne sprawy. Zmieniamy się, a co za tym idzie, nasza wizja przyszłości i problemy również stają się inne.

Książka Lori Nelson Spielman to debiutancka powieść  o dziecięcych marzeniach, a także o miłości i przyjaźni, które towarzyszą nam przez całe życie. Jej główną bohaterką jest trzydziestoletnia Brett Bohlinger – kobieta sukcesu, która na pierwszy rzut oka ma wszystko. Tworzy udany związek ze swoim przystojnym i ambitnym partnerem. Ma dobrą pracę, a także ułożone i pewne widoki na przyszłość. Poznajemy ją w trudnym momencie, zaraz po śmierci jej matki, Elizabeth. Brett bardzo przeżywa jej odejście i nie umie sobie poradzić ze stratą. Na domiar złego los zakpił z niej okrutnie i na chwilę traci grunt pod nogami. Dom, w którym mieszkała jej matka staje się dla niej zamknięty, a stanowisko dyrektora, jakie miała po niej odziedziczyć, przypada jej szwagierce. W takiej sytuacji niejedna kobieta by się załamała. Jednak Brett ma coś jeszcze – matka zostawiła jej zadanie, którego wypełnienie odmieni jej los. Tym zadaniem jest tytułowa lista marzeń, którą Brett spisała jako dziesięcioletnia dziewczynka. Elizabeth zachowała ją i postanowiła zza grobu zmotywować córkę do spełnienia jej ówczesnych marzeń.

Oczywiście nie powiem Wam, jak Brett zareagowała na niezwykły testament swojej matki, jakie marzenia przyszło jej spełniać, a także, czy ta sztuka jej się udała. Aby się tego dowiedzieć musicie przeczytać „Listę marzeń”.

Poszukiwanie miłości budzi wrażliwość. Tylko zdrowi ludzie mogą sobie pozwolić na zachowanie wrażliwości.

Zwykle literaturę kobiecą omijam szerokim łukiem. Jest dla mnie zbyt banalna, zbyt ckliwa i często „o niczym”. Chociaż wiem, że kobiety zaczytują się w tego typu powieściach, ja osobiście wolę inny rodzaj literatury. Jednak, gdy otrzymałam możliwość przeczytania „Listy marzeń”, nie wahałam się ani chwili. Sam pomysł na fabułę wydawał mi się wystarczająco zachęcający. I nie pomyliłam się. Jest to ciekawa opowieśc na wieczorny relaks i na pewno czas poświęcony na jej lekturę nie uważam za stracony. Co prawda kolejne przygody Brett (a także samo zakończenie) są dość przewidywalne, ale nie psuje to przyjemności czytania. Poza tym książka pozostawia po sobie pewną motywację i światło nadziei, że zawsze można wszystko zmienić i do końca warto gonić za marzeniami.

***

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Rebis.

©podpis 2

Advertisements