Od kilku dni polskie media gorączkowo zajmują się stanem portfeli wśród pisarzy. Wszystko za sprawą kontrowersyjnego wpisu pisarki Kai Malanowskiej, w którym podzieliła się swoim rozczarowaniem odnośnie zarobków. Na jej FB można było przeczytać (zachowałam oryginalną pisownię):

6 800 złotych. Tyle za 16 miesięcy mojej ciężkiej pracy. Wiem, że wkurwiające jest wylewanie frustracji na FB, ale mam ochotę strzelić sobie w łeb. PIERDOLĘ TO, pierdolę pisanie, pierdolę wszystko. (…)

Tymi słowami poruszyła niemalże wszystkich, którym rynek książki nie jest obcy – nie ważne czy ze względów branżowych, autorskich, czy też konsumenckich. Jednak ciekawiej zaczęło się robić, kiedy Kaja Malanowska udzieliła kilku słów wyjaśnienia swoich (jak to ujęła) „frustracji na FB”. No bo, czy faktycznie pisarz powinien zarabiać krocie, kiedy książka najzwyczajniej w świecie się nie sprzedaje? Czy dofinansowanie państwa dla twórców to dobre rozwiązanie? I najważniejsze, czy rzeczywiście wszystkie żale autorów to tylko i wyłącznie wina wydawców? A może czytelników?

Nie chcę odpowiadać na te pytania, bo przynajmniej dla mnie są one oczywiste. Mimo to wzbudzają społeczną dyskusję, masowe zaglądanie pisarzom do portfeli oraz zainteresowanie faktycznym dzieleniem kasy ze sprzedaży książek pomiędzy wszystkich, którzy biorą udział w jej powstaniu.

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do śledzenia sprawy i wyrobienia sobie własnej opinii na ten temat. Dobra okazja trafia się dzisiaj za sprawą radia TOK FM, które organizuje debatę „Polak nie czyta, pisarz nie zarabia. Debata o czytelnictwie i zarobkach pisarzy w Polsce”. Można w niej uczestniczyć osobiście w warszawskim Teatrze STUDIO lub słuchać transmisji na antenie radia.

Warto zajrzeć tutaj, na stronę wydarzenia radia TOK FM. Znajduje się tam wiele linków do artykułów dotyczących całej sprawy.

Advertisements