Zawsze, gdy podejmuję temat książek z kimś niekoniecznie zaczytanym, prędzej czy później pada pytanie: „skąd znajdujesz na to czas?”. Wówczas sama się nad tym zastanawiam, bo faktycznie tego czasu nie mam zbyt wiele. Ale jak wiadomo „dla chcącego nic trudnego” i nawet w najbardziej zapracowanych momentach można odnaleźć chociaż chwilę wolności i przeznaczyć ją na lekturę. Oto moje złote rady na zagięcie czasoprzestrzeni i wydłużenie swojego wolnego czasu z książką w dłoni.

Po pierwsze czytać w oczekiwaniu na kogoś/coś. Pewnie, jak większość z Was, staram się mieć zawsze przy sobie książkę. Wkładam ją do torebki i zabieram na krótsze, czy dłuższe wyjścia. To sprawia, że w każdym momencie jestem gotowa do czytania i nigdy nie marnuję czasu. Czy to w kolejce do lekarza, na kolejne zajęcia na uczelni, czy też podczas oczekiwania do przymierzalni w centrum handlowym – zawsze warto poświęcić ten czas na kilka dodatkowych stron.

Po drugie czytać w środkach komunikacyjnych. Swój czas na czytanie znalazłam już parę lat temu w komunikacji miejskiej. Dojazdy do szkoły, na uczelnię, do pracy tak bardzo mnie nużyły, że zaczęłam zabijać tę nudę dobrą lekturą. A uwierzcie, że spędzając niemal 3 godziny dziennie w autobusie, można przeczytać wiele, wiele stron.

Po trzecie czytać – nie czytając. To trochę śmiesznie brzmi, ale jest jak najbardziej wykonalne. Przecież tradycyjną książkę zawsze można zastąpić audiobookiem, który możemy puścić w samochodzie, przy śniadaniu, podczas zajęć domowych, czy tych w ogrodzie.

Po czwarte czytać regularnie. Warto wyznaczyć sobie konkretny czas w ciągu dnia i przeznaczyć go tylko i wyłącznie na książkę. Niech to będzie nawet 5 minut dziennie, ale zawsze lepsze to niż nic, a nawyk czytania o danej porze (np. przed snem) szybko wejdzie nam w krew.

Po piąte czytać swoim dzieciom (jeśli je mamy). Pomijając już wszelkie korzyści płynące dla dziecka, nic tak nie poprawia humoru, jak cofnięcie się do dziecięcych lektur. Przypomnijmy sobie, jak czytaliśmy je pierwszy raz…

Po szóste czytać książki pożyczone/z biblioteki. Gdy mamy określony termin zwrotu konkretnej książki, łatwiej jest nam zmobilizować się do czytania. Wówczas za wszelką cenę chcemy skończyć lekturę przed jej oddaniem.

Po siódme i najważniejsze, czytać zawsze, gdy mamy ku temu okazję i ochotę!

 ©podpis 2


A jakie są Wasze sposoby na wydłużenie doby i przeznaczenie kilku dodatkowych minut na czytanie?

Advertisements