Tagi

, , , ,

“Tajemnice Windsorów” – Marek Rybarczyk

liczba stron: 400

wydawnictwo: Marginesy, 2013

moja ocena: 6/10 (dobra)6 na 10

Losami brytyjskiej rodziny królewskiej interesuję się od dawna. W zasadzie odkąd tylko pamiętam. Wiele artykułów i opracowań na ten temat poznałam już wcześniej, dlatego też od książki Marka Rybarczyka nie oczekiwałam niczego nowego. Chciałam tylko włożyć swą dotychczasową wiedzę w ramy chronologiczne i przeczytać raz jeszcze kolejny tekst o tytułowych „Tajemnicach Windsorów”.

Potęga monarchii tkwi w tajemnicach i iluzjach.

Trochę historii – momenty przełomowe

Dynastia Windsorów rozpoczęła się wraz z końcem panowania królowej Anny Stuart. Pozostawiła ona po sobie wyłącznie katolickich potomków, którzy zgodnie z tradycją nie mogli objąć tronu. Ta sytuacja doprowadziła do elekcji księcia Hanoweru – Jerzego i sprowadzenia władzy spoza granic Anglii. Wbrew pozorom taka sytuacja nie wyszła źle całemu królestwu, poza tym, że w pewnym momencie język niemiecki był częściej używany na dworze niż język angielski.

W 1917 roku nazwisko rodowe zostało zmienione. I tak z Sachsen-Coburg-Gotha stali się bardziej angielsko brzmiącymi Windsorami (od jednej z królewskich posiadłości), których koligacje rodzinne sięgały do carów Rosji, czy cesarzy Niemiec (Mikołaj II, Wilhelm II i Edward VII byli kuzynami, potomkami królowej Wiktorii). To był trafny zabieg marketingowy, który wówczas miał na celu zbliżenie monarchii z narodem. Od tamtego czasu minęło niemalże całe stulecie, ale PR pozostał nadal ważny dla monarchii, której poparcie systematycznie spada wśród Brytyjczyków.

Prawdziwym annus horribilis dla rodziny królewskiej stał się rok 1992 rok. Wtedy to rozpadły się małżeństwa dwóch synów królowej Elżbiety II – Karola i Andrzeja, a małżeństwo jej córki zawisło na włosku. Jakby tego było mało zamek Windsor uległ częściowemu zniszczeniu w wyniku pożaru… To bardzo wstrząsnęło opinią o dworze. Kolejnym taki momentem stała się śmierć księżnej Diany w 1997 roku. Ale losy monarchii nie są wyłącznie tak burzliwe i tragiczne. Są oni prawie normalną rodziną, mającą zarówno swoje wzloty, jak i upadki. Z tą różnicą, że ich poczynania wzbudzają zainteresowanie na całym świecie.

Zakładają aksamitne rękawiczki na stalowe pięści.

Sama książka została napisana bardzo przystępnym językiem, co sprawia, że czyta się ją jednym tchem. Jednak po osobie autora (wieloletniego dziennikarza m.in. radia BBC) spodziewałabym się nieco lepszej formy. Już samo skupienie się wyłącznie na sensacyjnych informacjach stanowi ostrzeżenie dla czytelnika, że teksty delikatnie ocierają się o prasę brukową. Co prawda historia rodu Windsorów przepełniona jest skandalami, ale wszystko można było ująć nieco subtelniej. A tak mamy do czynienia z informacjami od eutanazji, poprzez biseksualność, hermafrodytyzm, czy niearystokratyczne pochodzenie niektórych jego członków, aż po zdrady i rozwody, które stanowiły (i stanowią) pożywkę dla paparazzi.

Największym minusem tej publikacji jest to, że autor po wielokroć powtarzał niektóre wątki i wtrącał je nazbyt często. Poruszane tematy zostały też dość powierzchownie i płasko potraktowane. Niby we wstępie autor uświadamia czytelnika, że celem tej książki „jest zburzenie mitu idealnej monarchii i nieskazitelnej monarchini Elżbiety II”, ale krytyka dworu jest tu zbyt oczywista. W tekście Marka Rybarczyka brakuje dziennikarskiego obiektywizmu i wyczerpania tematu. Nie da się ukryć, że po lekturze „Tajemnic Windsorów” odczuwam olbrzymi niedosyt…

podpis 2©

Reklamy