Od tygodnia w większości polskich mieszkań wieczory przeznaczone są na oglądanie Mundialu. Co więc mają począć biedne panie, które niekoniecznie kręci piłka nożna? Jest na to kilka sposobów. Można ten czas przeznaczyć tylko i wyłącznie dla siebie! Można zadbać o swój wygląd, umówić się do salonu kosmetycznego, fryzjera, czy też zrobić sobie domowe spa. Można też umówić się na ploty z przyjaciółkami, które w taki sam „magiczny” sposób mają wolny wieczór. Można wybrać się na zakupy i upolować coś na wyprzedażach. Jednym słowem, można wszystko! Jednak ja osobiście, co pewnie nikogo nie zdziwi, polecę Wam na ten czas, zaczytać się w przyjemnej lekturze.

Nie jestem typową kobietą i wiem co to spalony. Lubię oglądać piłkę nożną i w czasie ważnych rozgrywek czuję bluesa wraz ze wszystkimi mężczyznami dookoła. Jednak mimo to moja czytelnicza natura ma trochę wyrzutów sumienia, że przez najbliższy miesiąc, niewiele czasu pozostanie mi na książki. Dlatego też, łapiąc każdą chwilę, czytam w przerwach pomiędzy meczami.

A co czytam lub zamierzam czytać w najbliższym czasie?
Oto moje mundialowe przerywniki:


„Syn” – Jo Nesbø
Wyd. Dolnośląskie, 2014
Premiera: 18 czerwca

Sonny Lofthus odsiaduje wyrok w najlepiej strzeżonym więzieniu Oslo. Jest znany z cierpliwego wysłuchiwania zwierzeń współwięźniów. Chodzą pogłoski, że przyznaje się do zbrodni popełnionych przez innych. W kłopoty z prawem popadł po śmierci ojca policjanta. Pewnego dnia jeden z więźniów opowiada Sonny’emu historię, która tragiczne odejście jego ojca przedstawia w zupełnie nowym świetle. Lofthus zaczyna dążyć do odkrycia prawdy.

Najnowsza powieść norweskiego mistrza kryminału, jakim jest Jo Nesbø. I choć brakuje w niej znanego komisarza Harry’ego Hole, to i tak z niecierpliwością czekałam na wydanie tej książki w Polsce. Już niebawem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa, będę miała okazję ją przeczytać i sprawdzić, czy Nesbø bez Hole ma w ogóle prawo bytu.


„Najdłuższa podróż” – Nicholas Sparks
Wyd. Albatros, 2014
Premiera: 21 maja

Jest zima, rok 2011. W śnieżny, mroźny dzień, jadący samochodem, dziewięćdziesięcio jednoletni Ira Levinson, wypada z drogi i w wyniku wypadku zostaje uwięziony we wraku. Czekając na pomoc, wyziębiony, ranny staruszek, snuje opowieść swojego życia. Opowieść o wojnie, o radościach i smutkach dnia codziennego, marzeniach, tych spełnionych i tych, które nigdy nie doczekały się spełnienia. Przede wszystkim jednak jest to opowieść o wielkiej miłości Iry do jego nieżyjącej żony Ruth. To właśnie duch Ruth towarzyszy mu w trakcie tej ostatniej podróży, nakłaniając go do dalszych wspomnień, dodając mu sił i przekonując, że jego czas jeszcze nie nadszedł. 
Równocześnie z historią Iry poznajemy historię Sophii, studentki ostatniego roku historii sztuki, która próbuje pozbierać się po burzliwym związku z niewiernym, awanturniczym Brianem, oraz Luke’a, ujeżdżacza byków, który po ciężkim wypadku zamierza wrócić na arenę, by uratować od upadku rodzinne ranczo. Uczucie, które połączy tych dwoje nie będzie łatwe i zostanie wystawione na ciężką próbę przez tajemnicę, którą skrywa Luke. Historie Iry i Ruth, Sophii i Luke’a zbiegają się w najmniej oczekiwanym momencie.

Książki Nicholasa Sparksa nie są typowymi romansami dla kobiet. To piękne historie z miłością w tle, które bardzo rzadko mają swoje szczęśliwe zakończenia. Posiadając już sporą kolekcję tytułów tego pisarza, na pewno pokuszę się również o zakup tego tytułu.


„Wayward Pines. Szum” – Blake Crouch
Wyd. Otwarte, 2014
Premiera: 19 maja

Agent specjalny Ethan Burke przybywa do Wayward Pines w stanie Idaho w poszukiwaniu dwóch zaginionych funkcjonariuszy. Tuż po tym, jak przekracza granice miasta, rozpędzona ciężarówka taranuje jego auto. Burke traci pamięć. Nie wie, kim jest i gdzie się znajduje. Szybko jednak zauważa, że w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, a kontakt ze światem zewnętrznym jest niemożliwy. Ethan ma nowy cel: przetrwać.

Parę tygodni temu o tej książce był niezły „szum”. Gdzie nie spojrzałam, tam rewelacyjne opinie i porównania z historią Miasteczka Twin Peaks oraz Archiwum X. Jako, że obydwa seriale są dla mnie kultowe muszę sprawdzić na własnej skórze, czy fabuła Wayward Pines im dorównuje.


„Krzyk Icemarku” – Stuart Hill
Wyd. Galeria Książki, 2014
Premiera: 18 czerwca

Wspaniała, dramatyczna i chwytająca za serce opowieść o niezwykłej dziewczynce, która rzuca wyzwanie imperium. Po tym jak ojciec z honorem poległ w bitwie, czternastoletnia Thirrin zostaje królową Icemarku, maleńkiego królestwa, które zawsze było w potrzasku między groźnymi sąsiadami. Thirin musi zebrać armię, żeby ochronić swoich ludzi przed – wydawałoby się – niezwyciężonym imperialnym najeźdżcą. Poszukiwania sojuszników zaprowadzają ją poza północne granice jej kraju, do dawnych wrogów w Krainie Duchów, i jeszcze dalej, do zamarzniętego Rdzenia Świata. Młoda królowa zawiera nieprawdopodobny sojusz z wampirami, wilkołakami, czarownicami i śnieżnymi lampartami. Czy jednak zdoła ocalić swoje królestwo?

Trylogia Icemarku jest literaturą fantastyczną dla młodzieży, ale kto powiedział, że tylko młodzież może po nią sięgnąć. Mając w głowie skojarzenia z „Igrzyskami śmierci” oraz „Grą o Tron”, chętnie poznam odważną Thirrin i jej losy. Niby nie przepadam za takim fantasy, ale od każdej reguły są wyjątki.


„Chłód granitu” – Stuart MacBride
Wyd. Amber, 2007

Bez złudzeń, bez sentymentów i bez skrupułów. Przekracza prawo, łamie regulamin, postępuje nieetycznie, ale zawsze w imię sprawiedliwości. Sierżant Logan McRae – to on ma wytropić sprawcę bestialskich zbrodni. Sarkastyczny, ironiczny, czarnym humorem próbuje pokryć emocje, jakie wzbudza w nim to śledztwo. Seria morderstw w zimnym, deszczowym szkockim mieście nie przypomina nic, z czym Logan spotkał się do tej pory. Wstrząsa i nie pozwala zachować profesjonalnego dystansu najtwardszemu, najbardziej cynicznemu, najbardziej doświadczonemu policjantowi. A chwila konfrontacji zbliża się nieuchronnie.

Od dłuższego czasu szukałam świeżości wśród kryminałów. Wiele znam, wiele czytałam. Tym trudniej zaskoczyć mnie w tym rodzaju literatury. Wiedziona internetowymi recenzjami trafiłam na zachwyty nad Stuartem MacBridem. Kompletnie nie znam tego autora, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę.


„Czarny dom” – Peter May
Wyd. Albatros, 2014
Premiera: luty

Na wyspie zostaje popełniony brutalny mord na jednym z mieszkańców wioski Crobost. Do śledztwa zostaje przydzielony oficer policji z Glasgow, Fin Macleod, który urodził się i dorastał na Lewis. Wcześniej zajmował się sprawą niemal identycznego morderstwa popełnionego w Edynburgu, ale od początku podejrzewa, że zbrodnie nie są dziełem tego samego sprawcy, zwłaszcza że ofiara, Angel Macritchie, miała wielu wrogów. Śledztwo jest też dla Fina okazją powrotu w przeszłość, którą, jak mu się zdawało, dawno pogrzebał, i w której kryje się zagadka zbrodni. Teraz wraca wspomnieniami do dawnych wydarzeń, między innymi do wyprawy na An Sgeir – skałę na Atlantyku, gdzie od setek lat, raz do roku, dwunastu mężczyzn z Lewis przez dwa tygodnie zabija młode głuptaki, zwane w miejscowym dialekcie „guga”, których mięso, uchodzące za wielki przysmak, przywozi potem na wyspę. Udział w tej uświęconej tradycją wyprawie jest uznawany za zaszczyt, a w przypadku dorastających chłopców – za wejście w wiek męski. Fin, jako młody człowiek, tuż przed wyjazdem na studia do Glasgow, płynie na skałę, by wziąć udział w corocznych łowach. To, co się tam wydarzy, na zawsze odmieni jego życie i życie jego przyjaciół z dzieciństwa. Teraz, jako dojrzały mężczyzna, płynie na skałę po raz drugi, by w kamiennym „czarnym domu”, który od wieków służy łowcom za schronienie podczas pobytu na An Sgeir, dowiedzieć się zapomnianej prawdy o sobie – i rozwiązać zagadkę zbrodni.

Pierwsza część trylogii, którą polecili mi znajomi. Byli absolutnie zachwyceni stylem Maya, a to nie zdarza im się często. To musi być dobra książka!



„Zmierzch” – Johan Theorin
Wyd. Czarne, 2008

Pewnego wrześniowego dnia pięcioletni Jens wdrapuje się na mur okalający gospodarstwo jego dziadków i znika w jesiennej mgle. Wszyscy uważają, że chłopiec zgubił drogę i utopił się w pobliskiej zatoce. Tylko jego matka, Julia Davidsson, nie może się pogodzić z taką wersją wydarzeń. Znakomita i trzymająca w napięciu intryga szwedzkiego mistrza kryminału to intelektualna przygoda nie tylko dla koneserów gatunku.

Już nawet nie pamiętam, od kiedy tak naprawdę chciałam przeczytać tę książkę. Pewnie od momentu, kiedy postanowiłam jednak popłynąć z nurtem i zacząć czytać skandynawskie kryminały. W taki oto sposób, teraz przyszła kolej na ten właśnie tytuł.


* Wszystkie teksty zaznaczone kursywą, pochodzą ze stron Wydawców.

A Wy, co ciekawego teraz czytacie i możecie to polecić z czystym sumieniem?

 

Reklamy