Tagi

, , , , ,

“Bunio trafia w dobre ręce” – Marzena Kwietniewska-Talarczyk

seria Zaopiekuj się mną w kolorze

liczba stron: 48

wydawnictwo:Zielona Sowa, 2014

moja ocena: 8/10 (rewelacyjna) 8 na 10

Seria „Zaopiekuj się mną w kolorze” zdaniem Wydawcy dedykowana jest dzieciom w przedziale wiekowym od 4 do 6 lat. Miałam okazję przeczytać najnowszą część tej serii książek i moja opinia jest taka, że idealnie nadaje się także dla dzieci młodszych.

Jej język jest prosty i czytelny nawet dla młodszego dziecka, co wcale nie ujmuje jej uroku.  Jeżeli pojawiają się przenośnie, są tłumaczone w przystępny dla malucha sposób. Piękne kolorowe ilustracje bardzo przyciągają oko i będą się podobały zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom. Litery są na tyle duże, że książka nadaje się również do samodzielnego czytania przez dzieci starsze.

Cała opowieść zaczyna się w dniu zakończenia szkoły, kiedy za mamą Irenki i Kasi przychodzi do domu piesek. Zadbany, oswojony i bardzo towarzyski zauroczył całą rodzinę. Jak się okazuje ma na imię Buba i poszukają go właściciele. Kilkuletnia Irenka bardzo przeżywa to, że trzeba było go oddać. W tym momencie pojawia się pomysł kupna lub przygarnięcia pieska, jednak młodsza z dziewczynek nie chce się na to zgodzić i dalej płacze po Bubie. Kiedy jej starsza siostra wraz z tatą przyprowadzają małego, wychudzonego pieska jej podejście się zmienia. Piesek został zamknięty w toalecie na przydrożnym parkingu i porzucony przez poprzednich właścicieli. Zaniedbany, brudny i wystraszony zwierzak dostaje szansę na znalezienie się w ciepłym domu, u rodziny, która pokocha go całym sercem.

To jedna z tych pozycji książkowych, która uczy dzieci empatii, zrozumienia i odpowiedzialności. Pokazuje jak należy postępować ze zwierzątkami i jak się o nie troszczyć. Zawarto w niej wiele ciepła i miłości do psów.

– Teraz już wszystko będzie dobrze, Buniu – powiedziała Irenka – Jesteś w dobrych rękach.
Pogłaskała pieska i przypomniała sobie, jak mama mówiła, że on powinien trafić w dobre ręce. I trafił w najlepsze ręce. Bo czy mógł znaleźć lepsze ręce niż ręce mamy i taty? I Kasi też.

Książka nie jest z gatunku tych trzymających w napięciu do ostatniej strony, z wartką akcją w tle ale z wieloma przekazami natury etycznej przygotowanymi w sposób, by trafić do wyobraźni najmłodszych czytelników.

***
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.

©ewa

Reklamy