Tagi

, , , , , ,

“Pochłaniacz” – Katarzyna Bonda

seria: Cztery żywioły Saszy Załuskiej – Powietrze

liczba stron: 672

wydawnictwo: MUZA, 2014

moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)8 na 10

O ile współczesny światowy kryminał ma się dobrze (chociażby fantastyczne francuskie, włoskie, czy też skandynawskie kryminały, które z resztą stworzyły niemalże odrębny odłam gatunku), o tyle polskie książki kryminalne pozostawiają wiele do życzenia. Oczywiście, jak wszędzie trafiają się wyjątki i istne perełki, jak chociażby proza Zygmunta Miłoszewskiego, Marka Krajewskiego, czy Mariusza Czubaja, ale moim zdaniem jest to tylko kropla w morzu czytelniczych potrzeb. Teraz do tych najlepszych dołączyła Katarzyna Bonda, która godnie reprezentuje rodzime pisarki wśród jakże męskiego towarzystwa i zdaje się być (jak to określił Miłoszewski) „królową polskiego kryminału”.

„Pochłaniacz” jest pierwszą częścią tetralogii „Cztery żywioły Saszy Załuskiej” i został mu przypisany żywioł powietrza (pozostałe tomy będą ziemią, ogniem i wodą). Jest to też pierwsza książka Bondy, którą miałam okazję przeczytać. Trafiłam na nią po rekomendacji koleżanki, absolutnie zafascynowanej stylem autorki. Dlatego też od razu podchodziłam do tej książki z dużymi oczekiwaniami i miałam nadzieję na powiew świeżości w polskim kryminale. Już po samym wstępie można się zorientować, że się nie zawiodłam i z optymizmem dam szansę kolejnym powieściom Katarzyny Bondy.

Chciałabym zniknąć. Nie istnieć.
Rozpłynąć się w powietrzu jak zapach.

Fabuła książki rozpoczyna się wydarzeniami sprzed dwudziestu lat, kiedy to w 1993 roku poznajemy bliźniaków – Marcina i Wojtka Staroniów. Wizualnie chłopcy są identyczni, jednak ich charaktery znacząco się różnią. Przez sprawy rodzinne i pokrewieństwo ze Słoniem, miejscowym gangsterem, bracia wplątują się w świat ciemnych interesów, a w tajemniczych okolicznościach i dwóch różnych wypadkach giną ich znajomi – Monika i Przemek. Policja nie odnajduje winnych, a cała sprawa zostaje zamknięta aż do 2013 roku, kiedy to Sasza Załuska, profilerka kryminalna, przypadkowo trafia na pewien trop. Z nietypowym zleceniem zwraca się do niej Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu w Sopocie, który podejrzewa wspólnika o chęć zamordowania go i prosi Załuską o zebranie odpowiednich dowodów. Z pozoru proste zadanie nieco się komplikuje, kiedy w klubie dochodzi do strzelaniny i ginie człowiek. Szybko okazuje się, że zabójstwo łączy się z wydarzeniami sprzed dwudziestu lat i może doprowadzić do schwytania mordercy Moniki i Przemka, a jedynym dowodem jaki pozostał jest ślad zapachowy sprawcy.

Nie bez przyczyny Bonda wybrała akurat taki rodzaj dowodu zbrodni. W każdej kolejnej części tetralogii Sasza Załuska ma wykorzystywać inną metodę do rozwikłania danej zagadki kryminalnej. Tym razem skorzystała z osmologii, czyli nauki polegającej na badaniu zapachu i ustalaniu, czy jest on zgodny z zebranym materiałem dowodowym.

Zła nie szukaj, samo cię znajdzie.

Mniej więcej w 1/3 treści domyślałam się „kto za tym wszystkim stoi”. Jednak nadal czytałam, aby dowiedzieć się „dlaczego?”. I dobrze zrobiłam, bo rozwiązanie wcale nie okazało się takie proste, jak mogło się początkowo wydawać. Sprawa była niesamowicie skomplikowana, a zaangażowanych/podejrzanych osób cała siatka. To własnie relacje międzyludzkie opowiedziane przez autorkę stanowią klucz całej historii. Bonda umiejętnie wprowadza czytelników w świat powieści poprzez realność wykreowanych zdarzeń. Środowisko policyjne, praca techników kryminalnych, czy świat przestępczości zorganizowanej zostały dosyć szczegółowo opisane. Bohaterowie (nawet Ci epizodyczni) są wyraziści, mają ciekawie nakreślone charaktery a przez to są niezwykle prawdziwi i naturalni w swoich zachowaniach.

W moim odczuciu końcowa ocena nie może być inna niż mocna ósemka z ogromnym apetytem na przyszłość. Co prawda słowa Miłoszewskiego traktują Katarzynę Bondę nieco na wyrost i na miano „królowej” będzie musiała jeszcze trochę zapracować, ale i tak z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnych części tetralogii o Saszy Załuskiej, aby znów móc poczuć na własnych oczach siłę polskiego (a na dodatek kobiecego) kryminału.

©podpis 2

Reklamy