Tagi

, , , , , , ,

uczta cz1“Uczta dla wron. Cienie śmierci”, „Uczta dla wron. Sieć spisków” – George R.R. Martin                         

tytuł oryginału: A Feast for Crows

seria: Pieśń Lodu i Ognia (tom 4, części 1 i 2)

przekład: Michał Jakuszewski

liczba stron: 480 (cz. 1), 504 (cz. 2)

wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2015

moja ocena: 8/10 (rewelacyjne)8 na 10

Pieśń Lodu i Ognia to jedna z tych opowieści, które w pełni zasługują na miano kultowych, czy też epickich. Jest to o tyle wyjątkowa pozycja, że porwała za sobą tłumy czytelników na całym świecie, także za sprawą znakomitego serialu, realizowanego przez stację telewizyjną HBO. Sama Pieśń Lodu i Ognia bardzo szybko staje się ulubionym cyklem powieściowym, nie tylko wśród fanów fantasy i fantastyki. Jestem tego najlepszym przykładem. A proza George’a R.R. Martina zdecydowanie zasługuje na miano „rewelacyjnej” bardziej, niż proza kogokolwiek innego. Porównania do twórczości Tolkiena nie pojawiają się bez powodu i należy je traktować, jako bezwzględny komplement.

Dzisiejsza recenzja będzie trochę nietypowa, albowiem znajdą się w niej opinie o dwóch książkach. Taki wyjątkowy post jest niezbędny, aby nie zdradzić zbyt wielu szczegółów dotyczących zarówno tych, jak i wcześniejszych tomów PLiO. Chcę Was gorąco zachęcić do lektury, bez odbierania Wam przyjemności z czytania najciekawszych wątków tej historii.

Ciemną nocą człowiek zadaje sobie wszystkie pytania, których nie odważy się postawić za dnia.

„Uczta dla wron” to czwarty tom cyklu Pieśń Lodu i Ognia autorstwa G.R.R. Martina, który składa się z dwóch części – „Cieni śmierci” i „Sieci spisków”. Jest kontynuacją poprzednich tomów, czyli „Gry o tron”, „Starcia królów” oraz dwóch części „Nawałnicy mieczy” („Stali i śniegu” i „Krwi i złota”).

Fabuła całego cyklu została osadzona w krainie Westeros, w której toczy się walka o wpływy i władzę. Temat z pozoru prosty, podejmowany w wielu książkach, został w niesamowity sposób wykreowany przez Martina. Wprost nie można oprzeć się wrażeniu, że czyta się historyczną beletrystykę opartą na faktach, a nie sagę fantasy. To, co najbardziej charakteryzuje jego styl pisarski to złożona historia z nagłymi zwrotami akcji, wieloma intrygami i spiskami, a przede wszystkich mnóstwem barwnych i charyzmatycznych bohaterów. Kiedy już wydaje nam się, że pewne sprawy zostaną wyjaśnione i ujrzą światło dzienne, Martin postanawia zadrwić z czytelnika i  jeszcze bardziej skomplikować przedstawiane wydarzenia.

Cała opowieść została podzielona i pokazana czytelnikowi z punktu widzenia kluczowych postaci dla całej powieści, co czyni ją jeszcze bardziej ciekawą. Brakuje jednego głównego bohatera, który łączyłby wszystkie wątki. Tutaj prym wiodą wręcz całe rody i ich poczynania.

Być może umiemy latać. Wszyscy. Jak mamy się o tym dowiedzieć, jeśli nie skoczymy z jakiejś wysokiej wieży? żaden człowiek nie dowie się na co go stać dopóki nie skoczy.

„Uczta dla wron” jest spokojniejsza, niż poprzednie tomy, a jej fabuła toczy się dość nieśpiesznie, jak na prozę Martina. To, co najbardziej mnie zdziwiło to chwilowe zaniechanie walk i uśpienie czujności czytelników. Trwająca wojna dobiega ku końcowi, niektórzy uważają się za zwycięzców, inni wciąż spiskują i zawiązują co raz to nowsze sojusze. Pisarz tym razem wyciszył akcję, uspokoił dotychczasową „nawałnicę mieczy” i skupił się bardziej na taktyce, strategii, a także polityczno-historycznym tle opowieści. Mam nadzieję, że jest to preludium do mocnych wydarzeń, które będą miały miejsce w kolejnych tomach. Być może z tego też powodu na kartach „Cieni śmierci” i „Sieci spisków” pojawiają się zupełnie nowi bohaterowie-narratorzy. Na próżno szukać tu ulubieńców z poprzednich tomów, jak chociażby piękną i dziką Daenerys, karła Tyriona, czy kalekiego Brana.

Po „Nawałnicy mieczy” (tom 3), czyli wszechobecnych wojnach, bitwach i walkach, musiał przyjść czas na tytułową „ucztę dla wron”. W PLiO wrony są symbolicznymi i magicznymi ptakami. Czy pożywią się trupami poległych? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi…

Mężczyźni mają blizny, kobiety sekrety.

Odkąd poznałam świat stworzony przez George R.R. Martina, zatopiłam się w nim bezpowrotnie. Jestem zachwycona całą sagą Pieśni Lodu i Ognia, która jest fantastycznie napisana, lekko, wciągająco i przy użyciu doskonałego języka. Autor wykreował zupełnie niesamowitą krainę, z niebanalną historią oraz mnóstwem kolorowych bohaterów. Taka też jest „Uczta dla wron”, która nie odstaje od reszty tomów. Łączy zupełnie przyziemny świat z tym fantastycznym i odrealnionym. Dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa. Jednak ja zachęcam każdego do poznania prozy Martina na własnej skórze i rozpoczęcia swojej własnej przygody z PLiO od pierwszego tomu, czyli „Gry o tron”. Gwarantuję, że nie zawiedziecie się i podzielicie mój zachwyt!

***

Książki otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka.

©podpis 2

 

Advertisements