Tagi

, , , ,

“Turniej cieni” – Elżbieta Cherezińska

liczba stron: 816

wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2015

moja ocena: 8/10 (rewelacyjna) 8 na 10

Tak się złożyło, że ostatnio podczytuję literaturę z tłem historycznym, nieco ambitniejszą i wymagającą uruchomienia komórek mózgowych. Do tych książek niewątpliwie zaliczam najnowsze dzieło Elżbiety Cherezińskiej – mistrzyni polskiej powieści historycznej – które umiliło mi kilka długich, deszczowych, jesiennych wieczorów.

Cherezińską znałam do tej pory z dwóch części trylogii o Odrodzonym Królestwie, czyli z „Korony śniegu i krwi” (recenzja tutaj) i z „Niewidzialnej korony” (recenzja tutaj). O jej najnowszej powieści – „Turnieju cieni” usłyszałam od niej samej podczas tegorocznych Warszawskich Targów Książki. Autorka bez wątpienia jest świetną pisarką z niebywałym talentem do ożywiania historii na kartach powieści, ale czy poradziła sobie z jakże trudnym zadaniem stworzenia intrygującej, opasłej i wielowątkowej powieści, a przy tym porywającej i wciągającej bez reszty?

Temat podjęty przez Cherezińską jest dosyć trudnym i mało znanym fragmentem historii. Dotyczy Afganistanu, który już od dawien dawna stanowi ziemie sporne, atrakcyjne dla największych tego świata. Już w XIX wieku był on terenem walki na arenie międzynarodowej, która to przerodziła się w prawdziwą Wielką Grę pomiędzy Rosją a Wielką Brytanią. Rywalizowano wówczas o wpływy i dominację na tajemniczych, nieznanych terenach kraju o kluczowym znaczeniu dla układu sił w całej Europie. Z drugiej strony autorka odnosi się do smutnej historii Polski w  dziewiętnastym stuleciu. Czasów zaborów oraz nieudanych, ale jakże bohaterskich zrywów narodowych, po którytch losy żołnierzy bywały tragiczne. Wielu mężczyzn zostawało wówczas jeńcami wcielonymi do wojska carskiego, albo emigrantami uciekającymi z Polski.

Wielka gra nie kończy się nigdy!
Jeśli któryś z graczy usuwa się w cień, to znak,
że pionki na wielkiej szachownicy za chwilę zmienią swój szyk.

To właśnie w tym burzliwym okresie została osadzona powieść „Turniej cieni”, która łącząc w sobie oba wątki (polski i afgański) rozpoczyna się relacją z walk powstania listopadowego o Olszynkę Grochowską. Poznajemy wówczas Rufina Piotrowskiego, z jednej strony zwykłego, niczym nie wyróżniającego się szarego człowieka, niedoszłego zakonnika, a z drugiej wielkiego uciekiniera z syberyjskich śniegów. Gdybym miała opisać w kilku słowach jego postawę, to uznałabym go za honorowego mężczyznę, mocno stąpającego po ziemi i z twardymi zasadami, którymi kieruje się w życiu. Przez cały czas nie przestaje być wiernym swoim przekonaniom, czasem wręcz sprawiającego wrażenie naiwnego idealisty o romantycznej duszy, marzącego o niezłomnej ojczyźnie.

Równolegle autorka przenosi nas do azjatyckiej części Rosji, gdzie znajduje się Jan Prosper Witkiewicz, człowiek skazany na śmierć za udział w spisku, który po ułaskawieniu przez cara Rosji musiał zobowiązać się do szpiegostwa. Postać niezwykle brawurowa i imponująca, której historia jest według mnie najciekawsza i nieco przypomina przygody słynnego brytyjskiego Agenta 007. Autorka przedstawia go, jako inteligentnego dyplomatę, odgrywającego kluczową rolę w tytułowym turnieju cieni.

Na kartach powieści śledzimy także losy Adama Gurowskiego, który stanowi przykład swoistego anty-bohatera. Nie można o nim powiedzieć, że jest patriotą. Często zachowuje się jak chorągiewka i przychyla się do tych, którym sprzyja aktualny „wiatr”. Po upadku powstania listopadowego w bezkompromisowy sposób wychwala postępowanie cara Rosji, tym samym krytykując własną ojczyznę. Niewątpliwie jest to jedna z postaci, która podczas czytania wzbudza największe emocje i kontrowersje.

Trzech wymienionych wyżej głównych bohaterów to postaci historyczne i autentyczne. Cherezińska do ich życiorysów wplotła kilka niepotwierdzonych oficjalnie faktów, domysłów i przypuszczeń, które stały się spoiwem dla całej opowieści. Jak powiedziała sama autorka: Każdy z tych trzech mężczyzn sam w sobie byłby świetnym materiałem na powieść, ale ponieważ nie chciałam pisać trzech powieści, splotłam ich losy w tej jednej.

Lata 30. XIX wieku.
Kluczem do panowania nad Azją jest Afganistan, o który Wielka Brytania rywalizuje z Rosją. W Wielką Grę, nazywaną przez Rosjan Turniejem Cieni wplątane są losy Polaków: Jana Witkiewicza – młodzieńca ułaskawionego z wyroku śmierci i zesłanego na Syberię, Adama Gurowskiego – ucznia Hegla i przyjaciela Heinego, arcyzdrajcy sprawy polskiej, a także Rufina Piotrowskiego – prostego żołnierza
i najsłynniejszego uciekiniera z syberyjskiej katorgi.
W śniegach Syberii,  na gorących piaskach afgańskich pustyń
i wybrzeżach Morza Czarnego trwa Wielka Gra. Bohaterowie rzucają cienie, ktoś jednak pociąga za sznurki marionetek.

U Cherezińskiej nie ma mowy o przypadkowości – wszystko zdaje się być świetnie przemyślane i opracowane. Od samej autorki wiem, że przygotowanie zarysu fabuły książki kosztowało ją mnóstwo pracy. Nic w tym dziwnego, skoro Cherezińska stworzyła niezwykle złożone i zróżnicowane dzieło, w którym można dostrzec elementy powieści szpiegowskiej, czy też powieści przygodowej. Pisarka fantastycznie wręcz wykorzystała XIX-wieczną historię do zbudowania fabularnych opowieści. Są one o tyle wiarygodne, że z łatwością można je przyjąć za pewnik, że opisywane zdarzenia faktycznie miały miejsce. Ale dbałość o dobrze wykreowane tło historyczne to już niemal znak rozpoznawczy Cherezińskiej. Podobnie jest z resztą ze świetnymi kreacjami bohaterów, którzy wprost ożywają na kartach jej książek. To właśnie ta mnogość postaci sprawia, że cała historia staje się bardziej wiarygodna, wielopłaszczyznowa oraz najzwyczajniej w świecie ciekawsza. Losy kilku postaci splatają się w najmniej oczekiwanych momentach, stanowiąc istotne elementy układanki w owej Wielkiej Grze.

„Turniej cieni” to wspaniała lektura, która w każdym obudzi i podbuduje tkwiące w nim wartości patriotyczne!

***

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka.

©podpis 2

Reklamy