Tagi

, , , , ,

szklane_dzieci01

“Szklane dzieci” – Kristina Ohlsson

tytuł oryginału: Glasbarnen

seria: Szklane dzieci (t. 1)

przekład: Anna Topczewska

liczba stron: 224

wydawnictwo: Media Rodzina, 2016

moja ocena: 9/10 (wybitna)9 na 10

„Szklane dzieci” Kristiny Ohlsson to kolejna książka, która co prawda jest dedykowana młodszym czytelnikom, ale może zainteresować także dorosłych. Mi osobiście bardzo przypadła do gustu i przeczytałam ją jednym tchem. Tajemnice, zjawiska paranormalne, młodzi „detektywi” i małe szwedzkie miasteczko. Jestem przekonana, że spodoba się wszystkim, którzy przed laty byli fanami serii „Gęsia skórka” R. L. Stine. Czego można spodziewać się po samej fabule?

Dwunastoletnia Billie przenosi się z mamą po śmierci taty z miasta do niewielkiej miejscowości Ahus. Dziewczynce nie podoba się ani miasteczko ani jej nowy dom. Od samego początku sprawa wygląda dość dziwnie i tajemniczo. Sprzedający nieruchomość wyraźnie coś ukrywa, w domu znajduje się wiele starych mebli, których nikt nie zabrał. Można by pomyśleć, że poprzedni lokatorzy spieszyli się z wyprowadzką lub wyszli na chwilę. Wszystko jest jeszcze straszniejsze, kiedy w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy: huśtająca lampa, stukanie w szyby, tajemnicze wiadomości…

Dziewczynka poznaje Aladdina, rówieśnika mieszkającego niedaleko, który razem z nią i Simoną, jej szkolną przyjaciółką usiłuje rozwiązać tajemnicę nawiedzonego domu. W bibliotece i wśród mieszkańców Asus starają się dowiedzieć jak wyglądała przeszłość domu Billie, a wyniki śledztwa zdają się być coraz bardziej straszne i mroczne. Sierociniec, Szklane dzieci, samobójstwo, pożar… Dlaczego wszystkich, którzy w tym miejscu mieszkają spotyka jakieś nieszczęście? Czy dom Billie nawiedzają duchy dzieci? Może walczących ze sobą kobiet? Czy ktoś celowo chce ją wystraszyć?

– Musimy porozmawiać któregoś dnia – oznajmiła ściszonym głosem.
Billie spróbowała dojrzeć ponad jej ramieniem, gdzie podziali się Aladdin z Simoną.
– Oczywiście – powiedziała.
– To ważne – nalegała tamta. – Cała twoja rodzina jest w wielkim niebezpieczeństwie. Chodzi o ten dom.
Czyż to nie dokładnie to samo, o czym mówiło się w szkole Aladdina? Jakoby jej dom był przeklęty

Książka trzyma w napięciu nawet nie do ostatniej strony, a zdania, które ją kończy i dosłownie pochłania się ją w kilka godzin. Nie można oderwać się od lektury ani na moment. Teoretycznie jest przeznaczona dla dzieci, czemu nie zaprzeczam, bo jej język jest prosty i przejrzysty, ale towarzyszenie bohaterom w ich prywatnym śledztwie stanowi fantastyczną przygodę, która przywołuje wspomnienia dzieciństwa.

***
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Media Rodzina.

©ewa

Advertisements