Tagi

, , , , ,

srebrny_chc582opiec02“Srebrny chłopiec” – Kristina Ohlsson

tytuł oryginału: Silverpojken

seria: Szklane dzieci (t. 2)

przekład: Anna Topczewska

liczba stron: 240

wydawnictwo: Media Rodzina, 2016

moja ocena: 9/10 (wybitna)9 na 10

„Srebrny chłopiec” Kristiny Ohlsson to druga część przygód Billie, Aladdina i Simony. Po rozwikłaniu większości tajemnic domu Billie, nastała już zima, a Aladdin z rodzicami przenoszą się do wieży ciśnień, gdzie mieści się ich restauracja. Rodzina chłopca zaczyna mieć problemy finansowe, a na dodatek z kuchni restauracji zaczyna znikać jedzenie, pomimo zamykanych na noc drzwi. Sprawa staje się jeszcze bardziej tajemnicza, kiedy mimo mrozu, Aladdin zaczyna widywać dziwnego chłopca, w starym swetrze i krótkich spodenkach.

Pojawia się i znika, nic nie mówi, nie pozostawia żadnego śladu na śniegu… Te wizje przysparzają go o ciarki na plecach, a to oznacza, że przed trójką przyjaciół stoi kolejna tajemnica do rozwiązania. Znowu korzystają z pomocy staruszki Pani Elli, która zna wszystkie miejscowe legendy i wierzy w duchy. Dzięki niej dowiadują się, że zanim zbudowano wieżę ciśnień, w tym miejscu znajdował się zakład złotnika, który został zniszczony i okradziony. Srebra nigdy nie odnaleziono, podobnie jak winnego, a dopóki skarby się nie znajdą, poszukiwać ich będzie Srebrny Chłopiec – syn jednego z podejrzanych. Czy chłopiec na pewno jest duchem? Może ma związek z łodzią uchodźców, którzy przebywają blisko plaży? Czy jedzenie podbiera ktoś znajomy? Podobnie jak w książce „Szklane dzieci” i tutaj pojawia się wiele pytań, na które trudno znaleźć odpowiedzi, a z każdym rozdziałem zaczynają się tylko mnożyć.

Zawrócił powoli. Dotarłszy z powrotem przed kościół, poczuł, że coś tu się nie zgadza. Przez chwilę stał na wpół stopniałym śniegu, wpatrując się w schody świątyni. Co tu jest nie tak? W końcu dotarło do niego, o co chodzi: na śniegu nigdzie nie było śladów chłopca. Ani na stopniach, gdzie siedział, ani w miejscu, gdzie obchodził budynek. Aladdin nie wierzył własnym oczom. Ostrożnie podszedł bliżej, żeby lepiej się przyjrzeć. Z przejęcia wstrzymał oddech.
Jego własne stopy doskonale odcisnęły się w śniegu. Po chłopcu jednak nie pozostał najmniejszy ślad.

Książka trzyma w napięciu do samego końca. Do tego duże litery, ładna i twarda okładka, co jeszcze bardziej może zachęcić dzieci (i nie tylko) do lektury. Jedynym minusem jest to, że trzeci tom „Kamienne anioły” nie jest jeszcze wydany i będzie trzeba na niego poczekać. Seria jest tak ciekawa i wciągająca, że przyznam, iż z chęcią od razu bym sięgnęła po następną część.

***
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Media Rodzina.

©ewa

Reklamy