Tagi

, , , , ,

krowa_matylda_szuka_skarbu_empik02“Krowa Matylda szuka skarbu” – Alexander Steffensmeier

tytuł oryginału: Lieselotte sucht einen Schatz

seria: Krowa Matylda

przekład: Emilia Kledzik

liczba stron: 32

wydawnictwo: Media Rodzina, 2016

moja ocena: 9/10 (wybitna)9 na 10

Dzisiaj chciałabym, żebyście się przenieśli ze mną do wiejskiego gospodarstwa, gdzie czekają kolorowi bohaterowie, ciekawe przygody i… skarb. Niedawno premierę miała książka „Krowa Matylda szuka skarbu” Alexandra Steffensmeiera. Jest to kolejny już tytuł opowiadający o perypetiach krowy Matyldy, gospodyni, listonosza i gospodarskich zwierząt.

Książki, które do tej pory ukazały się w ramach tej serii to „Krowa Matylda na wakacjach”, „Krowa Matylda jest chora”, „Krowa Matylda bawi się w chowanego”, „Krowa Matylda na czatach” i „Krowa Matylda nie może zasnąć”. Każda z nich została przeze mnie dokładnie nawet nie przeczytana, a przestudiowana. Dlaczego? Zabawna i wciągająca dziecko treść to jedna strona medalu, druga to komizm sytuacji i zabawne detale, które trzeba wypatrzyć na każdej stronie. Nie inaczej było tym razem. Poza tekstem, każdy centymetr strony został wykorzystany na stworzenie dodatkowej scenki, która rozśmiesza. Przykłady możecie zobaczyć na zdjęciach.

Czego dotyczy sama fabuła? Gospodyni dostaje od listonosza tajemniczą przesyłkę, której nikomu nie pokazuje. Na podstawie symboli na pudełku zwierzęta dochodzą do wniosku, że musi chodzić o skarb, do którego dotrą na podstawie znaków z opakowania. Zaczynają więc przemierzać całe gospodarstwo w celu znalezienia śladów… Czy odnajdą skarb? Czy będzie nim skrzynia ze złotem?

Inne zwierzęta podeszły zaciekawione i też przyglądały się kawałkowi kartonu z dziwnymi znakami. Kiedy próbowały rozwikłać tę zagadkę, Matylda już znała rozwiązanie. To przecież mapa! Tajemna mapa, która wskazuje drogę do ukrytego skarbu! Znaki mówiły jednoznacznie, że najpierw muszą znaleźć parasol, potem kieliszek a na końcu podążać za strzałkami. I oczywiście nikt nie powinien ich widzieć!

Trudno powiedzieć, czy przygody krowy Matyldy sprawiają więcej radości dziecku, czy rodzicom. Uwielbiam te książki i czasem bardzo długo przyglądamy się ilustracjom nawet po zakończeniu czytania. Wyobraźnia ilustratora jest niesamowita! Pozornie irracjonalne scenki doskonale komponują się z całością pokazując gospodarstwo w zupełnie innym świetle. Nie tylko krowa jest zabawna. Co powiecie na przykład na kury, które z systemu nawadniającego ogród robią sobie prysznic albo kurę detektywa? Trudno jest mi przedstawić pełny obraz tego, jak zabawne szczegóły znaleźć można na każdej stronie i co to dużo mówić – to trzeba zobaczyć! Jestem pewna, ze nie będziecie żałować ani Wy, ani Wasze dzieci.

***
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Media Rodzina.

©ewa

Advertisements